*"Nic nie stało się od wieczora, nawet jakoś nudno leciał czas..."* W końcu nadszedł TEN dzień, TEN wieczór. Docieram na tarnowski rynek,*"Wchodzę w korytarz ludzkich cieni..."*** Atmosfera napięcia wisi w powietrzu. Ostatnie minuty przed właściwym rozpoczęciem koncertu... I przyśpieszone bicie mojego serca. Rozlegaj± się pierwsze dźwięki orkiestry. Nie znam się na muzyce poważnej. Grają smyczki, tyle wiem, choć nie odróżniłbym skrzypiec od altówki. Mija minuta, może troszkę więcej... I już jest wiadome. "Paranoja". Totentanz taki, jaki wszyscy kochamy. Włączam się w pogo, ten piękny, pierwotny rytuał życia i wolności. Jestem coraz bardziej zmęczony i coraz bardziej szczęśliwy. *"Ciało już wie, wieczność matką mi jest..."** * * * Nie wiem, ile czasu minęło. Jest coraz ciemniej - i dobrze. światła ze sceny rozdzierają ciemność, a ja rozdzieram swoje gardło krzykiem. Lecę na rękach. Zamykam oczy i kilka sekund czuję się władcą wszechświata. Krew pulsuje mi w skroniach, oddycham z pewnym trudem. Czuję, że żyję. *"Przychodzi noc, czujesz obłędu smak..."* * * Nie mam swojego ulubionego utworu Totentanz. Zbyt ciężko byłoby dokonać takiego wyboru. Kiedy jednak słyszę "światło dnia", wiem, że to jest właśnie TO. Piękno w czystej postaci, cudowny orkiestralny wstęp i potężna energia zespołu. Magia wisi... Nie, nie wisi - magia TAŃCZY w powietrzu nad nami wszystkimi. *"...do góry ludzie!"* * * Co jakiś czas krzyczę "Eutanazja!". Dzięki temu utworowi poznałem Totentanz jakieś dwa lata temu. W końcu mój krzyk nabiera mocy sprawczej i słyszymy pierwsze dźwięki "Eutanazji". Wpadam w radosny szał, a wokół mnie tańczy tłum w takim samym szale. Wiem, że jestem w najlepszym miejscu w najlepszym czasie. Poddaję się szaleńczej radości. *"**A kiedy zgasną po nas wszystkie światła...**"* * * Ostatni utwór, "Zawołać". Tak sobie myślę, że idealnie pasuje on do zakończeń. Nie bardzo wiem, co mam teraz czuć. Radość, że przeżyłem piękne chwile? Ulgę, że żadne moje obawy się nie sprawdziły? Żal, że to już koniec? Chyba to wszystko kotłuje się we mnie. Ale już czekam na następny koncert. Na następne pogo, na następne zdzieranie gardła... Na następny cudowny wieczór! autor relacji : Filek
wypełniony nadzwyczaj wielkim i raczej rzadkim w tym miejscu tłumem. Spotykam znajomych, mnóstwo ludzi, znanych z klasy, szkoły, a czasem tylko z koncertów. Wymieniam uściski dłoni, rozmawiam, śmieję się - ale przede wszystkim czuję, że zbliża się to, na co czekałem od dawna. Przeciskamy się pod scenę. Tam następuje wręczenie nagród, więc niecierpliwię się nieco, podobnie jak większość moich przyjaciół. Ostatnią nagrodę otrzymują panowie z Totentanz. Wreszcie mogę więc nieco pokrzyczeć skandując trzy sylaby: "TO", "TEN" i "TANZ".